sobota, 12 lipca 2014

Od Mii

Mia. Mia Thermopolis. Dziewczyna, która najlepiej strzela z łuku w swoim dystrykcie. W Dystrykcie 13. 
Z tych rozmyślań wyrwał mnie głos mojej najlepszej przyjaciöłki - Lilly. Powiedziała :
- Mia. Oni mnie wylosują. To mnie nie ominie. A ja nie dam rady.
- Nie wylosują Cię. A jak cię wylosują...to ja się zgłoszę.
- Na prawde ?
Nie odpowiedziałam. Ale Lilly zrozumiała.
Ubrałam się w błękitną sukienkę i uczesałam korone z warkoczy. Lilly wyglądała podobnie. Ruszyłyśmy na dożynki.
*
Dziewczyna ubrana na rózowo, ta z kapitolu którą tak cieszy film z Capitolu zaczeła grzebać w kuli. Po 3 minutach wyczytała 
- Trybutem z tego dystryktu jest...Lilly Moscovitz ! Choć kochanienka !
Lilly stojąca koło mnie, zaczeła płakać. Wtedy powiedziałam, to co obiecała, :
- Zgłaszam si na ochotnika !
Wziełam rękę Lilly, mówiąc "wszystko będzie dobrze" i ruszyłam, z 2 strażnikami. Potem ta przeklęta kapitolska lalka barbie wyczytała 3 trybutów. Nie wiem kto to, bo rozmyślałam co powiem mamie.
*
Stałam w błękitnym rydwanie, razem z jakimś chłopakiem. Nie wiem szczerze kto to, bo nigdy go nie spotkałam. Ubrana była, w krótką ( szczerze, zakrótką) błękitną sukienkę, z skrzydłami. Chłopak miał garnitur tego samego koloru i skrzydła. Nie wiem co to miało do 13 , ale było ładne.
*
Po paradzie poszliśmy do naszej kwatery, która była na samej górze. Zjedliśmy kolacje. Ja jestem wegetarianką, co utrudniało mi jedzenie, bo oni mają tu same międo. Wziełam wszystkie surówki i kromke chleba. Trochę rozmawiałam z naszą mentorką - Mimiką i z opiekunem, o imieniu Josh. Po zjedzeniu tego dosyć dobrego dania udałam się do pokoju.


(OPOWIADANIE NIEAKTUALNE)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz