-Wstawaj Sil ! Dzisiaj dożynki. No wstawaj ! - krzyczała do mnie moja młodsza siostra Jessica.
-Zaraz. Zaraz wstaję.
- Sil ! Teraz, szybko !
-Eh, no dobra.
Wstałam, ubrałam sukienke o kolorze morza i zaczełam czesać moje długie włosy. Po 20 minutach i ja i Jessica byłyśmy gotowe. Powiedziałam :
-Mamo. Nie martw się. Nie wybiorą Jessi.
-Racja, bardziej powinnam się bać o Ciebie- odparła mama
*
Stałam na ogromnym placu w Dystrykcie 4. Leciał film z kapitolu, strasznie nudy jeśli słyszysz go co roku. Po zakończeniu go, na scene weszła dziewczyna, Capitolinka w röżowej sukni. Zaczeła nas witać, po czym wyciągneła karteczke z kuli. Otworzyła i powiedziała :
- Silarwen Carnesir.
No to super, jeśli przeżyje igrzyska, mama mnie zabije w domu. Przybrałam ostry wyraz twarzy i ruszyłam zamaszyście na scene. Patrzyłam przed siebie i czekałam na koniec tej "parady". Pod koniec każde z nas pokazało trzy palce. Szybko nas zabrali i zamkneli w osobnych pokojach. Wpadła do mnie Jessi z mamą. Złą na mnie mamą. Powiedziała że oczywiście to mnie najpier zabiją i już do nich nie wróce. Odparłam "być może" i je wyrzuciłam z komnaty. Po tem nas wszystkich zabrali i wyruszyliśmy do Capitolu.
*
Stałam w rydwanie, z jakimś chłopakiem. Mój projektant, o imieniu Josh przeszedł samego siebie i zrobił mi piękną suknie, która falowała jak morze. Dostałam polecenie, machania i uśmiechania się do ludzi, w tym sponsorów. Jechaliśmy po placu, zawróciliśmy i byliśmy znowu w tym changarze, czy jak to nazwać.
*
Na kolacji mało kto się odzywał. Było spokojnie i cicho. Zjadłam jakieś mięso i surówke. Nie byłam głodna, bo w 4 nie głoduję. Po kolacji, każdy udał się do swojego pokoju. Zasnełam od razu.
(OPOWIADANIE NIEAKTUALNE)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz